Hamulce tarczowe wracają na szosę. Zaczną tanieć

Decyzją Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) hamulce tarczowe wrócą w sezonie 2017 do testów w zawodowym peletonie szosowym.  – Spodziewamy się, że w 2018 zostaną w pełni dopuszczone do wyścigów. Plotki mówią, że w przyszłości UCI dopuści wyłącznie rowery z tarczami – mówi Patrick Laprell, product manager Meridy. Jego zdaniem czeka nas proces znany z MTB, w którym hamulce szczękowe ustąpiły miejsca tarczowym, a największe korzyści z tarcz na szosie odczują amatorzy. Hamulce tarczowe zaczną tanieć.
Hamulce tarczowe - Merida


Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) w minionym tygodniu ogłosiła decyzję o przywróceniu hamulców tarczowych do zawodowego peletonu szosowego. Duży wpływ miało na to dokładne zbadanie sprawy Francisca Ventoso, którego wypadek podczas tegorocznego Paryż-Roubaix wstrzymał fazę testów tarczówek na szosie. Kolarz twierdził, że poważne obrażenia, których doznał w wyścigu, zostały spowodowane właśnie przez tarcze. – Obecnie wiemy już, że Ventoso się mylił.

Niezależne organizacje przeanalizowały dokładnie jego wypadek i stwierdziły, że jego obrażenia nie mogły być spowodowane przez hamulce tarczowe. – UCI była zaskoczona, bo nie spodziewała się takiej opinii – powiedział Patrick Laprell, product manager Meridy, jednej z czołowej marek, która opowiada się za stosowaniem hamulców tarczowych w rowerach szosowych.

Kulisy decyzji UCI

Podczas niedawnego Kielce Bike-Expo Laprell prowadził konferencję „Z tarczą czy na tarczy”, na której poruszył wiele aspektów wykorzystania hamulców tarczowych na szosie. Przedstawił on m.in. kulisy podejmowania decyzji przez UCI.

– W sierpniu w Szwajcarii odbyła się poważna dyskusja na temat hamulców tarczowych. Brali w niej udział przedstawiciele UCI, producenci rowerów, kilku zawodowych kolarzy, ludzie ze SRAM i Shimano. Przedstawiciele tych firm zaprezentowali wyniki badań dotyczących tarczówek. Podkreślali, że największe zagrożenie związane z hamulcami tarczowymi wiąże się z ich temperaturą i ryzykiem kontaktu z nagrzaną tarczą, jednak badacze uważają, że nie jest to bardzo poważne zagrożenie – stwierdził Laprell. Jego zdaniem najlepiej z temperaturą radzą sobie 160-mm tarcze. Dodatkowo Merida w swoich modelach Scultura Disc używa systemu Disc Cooler, który przyspiesza proces chłodzenia hamulca tarczowego i chroni go przed przegrzaniem.

Podczas szwajcarskich dyskusji konkretne postulaty zgłosili przedstawiciele zawodników. – Najważniejsza prośba ze strony kolarzy dotyczyła tego, by zaokrąglić krawędzie tarcz hamulcowych. Shimano, SRAM i Campagnolo zgodziły się to zrobić. Tarcze będą w nowym sezonie wyglądały bezpieczniej, jednak ich działanie pozostanie bez zmian. Główną korzyścią z zastosowania takich tarcz będzie to, że wymiana koła potrwa znacznie krócej.

Hamulce tarczowe SculturaKwestia bezpieczeństwa: z tarczami Nibali mógł zdobyć złoto w Rio

Według Laprella hamulce tarczowe również wydatnie zwiększają bezpieczeństwo kolarzy. – Zastanówmy się, ilu kraks na trudnych zjazdach można było uniknąć, szczególnie w deszczu? Ile z nich było spowodowanych słabym hamowaniem? Nikt nie obwinia za takie kraksy hamulców szczękowych. Są kolarze, którzy wiedzą, jak hamować w różnych warunkach, ale gdy jedziesz blisko granic swoich możliwości, trudno jest zachować pełną koncentrację i łatwo o błędy – przekonywał.

Jego zdaniem przykład kraksy, której można było uniknąć dzięki szosówce z tarczami, można znaleźć w olimpijskim wyścigu w Rio. W alternatywnej wersji kluczową przewagę mógłby w nim dać rower z hamulcami tarczowymi, którego konstrukcja pozwala zastosować szersze ogumienie. – Znajdujący się na czele Nibali być może na sekundę stracił koncentrację i pożegnał się z marzeniami o złocie. Może nie doszłoby do tego, gdyby jechał na rowerze z hamulcami tarczowymi i szerszym ogumieniem. Zjeżdżanie w mokrych warunkach byłoby wtedy dużo łatwiejsze i bezpieczniejsze – wyjaśniał Laprell.

Waga nie odgrywa dużej wagi

Wiele osób sceptycznie odnosi się do rowerów szosowych z hamulcami tarczowymi m.in. ze względu na większą wagę takich rowerów. – Są cięższe od tych z hamulcami szczękowymi o ok. 400-800 g, w zależności od rozmiaru ramy i specyfikacji. Każdy zawodowiec chciałby, żeby jego rower z całym wyposażeniem ważył 6,8 kg (limit wagowy UCI – red.). Obecnie dla większości producentów nie jest to możliwe do osiągnięcia w przypadku roweru z tarczówkami, jednak w przyszłości, w miarę rozwoju technologii, może się to zmienić – przewidywał Patrick Laprell.

Każdy gram może mieć znaczenie w World Tourze, jednak czy taką samą wagę powinno się przywiązywać do tej kwestii, będąc amatorem? – Jeśli ktoś waży ok. 85 kg, wpływ dodatkowych gramów roweru z tarczówkami będzie na niego znikomy w porównaniu z zawodowcem. Amator będzie szukał raczej komfortu i bezpieczeństwa i dodatkowe gramy nie powinny mieć dla niego aż tak dużego znaczenia – oceniał Laprell.

Hamulce tarczowe SculturaSą też zagrożenia – m.in. nagrzewanie tarcz

Zdaniem Laprella nie brakuje jednak zagrożeń, z którymi wiąże się użycie hamulców szczękowych na szosie. Pierwszym z nich jest hamowanie częścią, która się równocześnie zużywa. – To jak podcinanie gałęzi, na której się siedzi – stwierdził. Kolejnym jest to, że hamulce i obręcze kół pochodzą od dwóch różnych producentów i nie są ze sobą zgodne w 100 proc. – Nawet w zawodowym peletonie można zauważyć lepsze i gorsze systemy. Jeśli sprawdzimy w rowerze pięć różnych zestawów karbonowych kół, hamowanie za każdym razem będzie inne – podkreślał Laprell, który sam jest kolarzem-amatorem i skuteczność wielu szosowych rozwiązań sprawdził w licznych wyścigach.

Ważną kwestią jest dla Laprella także niebezpieczeństwo związane z karbonowymi obręczami. – Zawodowcy zjeżdżają zazwyczaj dobrze i nie hamują aż tak intensywnie jak wielu amatorów, dla których powinna to być szczególnie istotna kwestia. Na długich zjazdach obręcz mocno się nagrzewa od hamowania i może dojść do jej rozwarstwienia, na takich zjazdach mogą także wybuchnąć dętki, szczególnie lateksowe – wyliczał dodając, że istotne jest też gorsze zachowanie hamulców szczękowych w mokrych warunkach.

Hamulce tarczoweWśród korzyści – lepsze hamowanie w mokrych warunkach

Wymieniając istotne korzyści, które hamulce tarczowe zapewniają na szosie w stosunku do szczękowych stwierdził: – Gwarantują lepszą kontrolę nad hamowaniem od początku do końca i lepszą modulację. Tarcze zapewniają też lepsze hamowanie w mokrych warunkach i stałą siłę hamowania niezależnie od pogody.

Z tarczami nie trzeba używać tak dużej siły dłoni jak z hamulcami szczękowymi, do wyhamowania wystarczą dwa palce. Kolejną przewagą hamulców tarczowych nad szczękowymi jest dla niego zgodność obręczy z tarczami. – Możemy mieć dzięki temu pewność, że wszyscy, którzy będą używać w peletonie hamulców tarczowych, będą hamować podobnie – podkreślał.

Zastosowanie tarczówek pozwala też stworzyć lżejsze obręcze, ponieważ nie trzeba dodawać materiału, który poradziłby sobie z wysoką temperaturą. – Może to efektywnie zmniejszyć wagę masy rotującej i poprawić przyspieszenie oraz hamowanie. Projektowanie obręczy jest dzięki hamulcom tarczowym dużo mniej restrykcyjne. Daje to szansę na poprawę aerodynamiki. Może za kilka lat na rynku pojawią się obręcze w dziwnych kształtach, które będą miały swoje ważne aerodynamiczne uzasadnienie? – zastanawiał się.

Zdaniem Laprella nie do przecenienia jest także możliwość zastosowania dzięki hamulcom tarczowym szerszego ogumienia. – Docenią to nie tylko kolarze startujący w Paryż-Roubaix, ale także amatorzy podczas codziennych przejażdżek na słabej jakości nawierzchniach czy w deszczu.

„Zaawansowanej technologii zatrzymać się nie da”

Według Laprella amatorzy mogą najbardziej zyskać dzięki tarczówkom na szosie. – Zawodowcy też odczują korzyści, ale najwięcej dadzą one amatorom. Potwierdza to mnóstwo pozytywnych reakcji po ich testowych jazdach – powiedział przedstawiciel działu badawczo-rozwojowego jednej z czołowych marek. Jego zdaniem branża rowerowa mocno zainwestowała w projekty związane z tarczami na szosie, co jest wyrazem dużego przekonania do tego rozwiązania.

Rynek jest póki co ograniczony, a więc potrzeba trochę więcej czasu niż w przypadku MTB, zanim stanie się bardziej konkurencyjny, co przełoży się także na niższe ceny. – Uważamy, że tylko kwestią czasu jest to, kiedy hamulce tarczowe będą mocno widoczne na rynku. Zaawansowanej technologii zatrzymać się nie da – przekonuje Laprell.


Dodaj komentarz

- liczba komentarzy