Na jednej nodze – zimowa wyprawa Rafała Gręźlikowskiego

– Nigdy nie wstaję z łóżka lewą nogą – mówi o sobie Rafał Gręźlikowski.  Nie mógłby, nawet gdyby chciał. Lewą nogę stracił walcząc z nowotworem. Nie przeszkadza mu to jednak w realizacji marzeń, rowerowych wypraw, także w miejsca trudno dostępne, ale przede wszystkim eksploracji zamków. Przygotowuje się właśnie do zimowej wyprawy rowerowej – będzie zdobywał zamki wzniesione na strzelistych szczytach gór Dolnego Śląska; nocując w namiocie.
Rafał Gręźlikowski zimowa wyprawa rowerowa


Hart ducha Rafał Gręźlikowski zawdzięcza zapewne wieloletniemu uprawianiu sportu. Był sportowcem wyczynowym, zawodnikiem reprezentacji Polski w wyciskaniu sztangi leżąc, trzykrotnym Mistrzem Polski, zwycięzcą w Pucharze Europy w Budapeszcie. Jego rekord życiowy to 195 kg. Ma na koncie ponad sto medali w kilku dyscyplinach sportu: .

Rocznie przejeżdża 8 tys. km  

Rafał Gręźlikowski zimowa wyprawa rowerowaKiedy stracił nogę nie załamał się, ale zmienił cel. Skupił się na podróżach rowerowych, bywało, że rocznie pokonywał 8 tys. km. Na rowerze zaczął też zdobywać polskie zamki. – W miarę upartego trenowania, potrafiłem coraz lepiej radzić sobie z przeciwnościami i jeździć coraz dalej – mówi Rafał Gręźlikowski. – Latem obierałem sobie jakiś wymagający, górzysty szlak usłany ruinami zamków i pokonywałem go na swoim jednośladzie, będąc przy „swych zamkach” najbliżej jak to możliwe.

Dojeżdżał rowerem tam, gdzie nawet pełnosprawnemu ciężko wspiąć się, nawet pieszo. Odwiedzał zamki, fotografował je, poznawał ich legendy, aż w końcu wydał bogato ilustrowaną książkę „Zamki, ruiny i legendy”.

Nowy cel – wyprawa zimowa

Teraz postawił przed sobą nowe wyzwanie. Chce wyruszyć na wyprawę odwiedzając zamki Dolnego Śląska m.in.: Grodziec, Wleń, Chojnik, Bolczów, Radosno. Żeby nie było za łatwo podróż odbędzie zimą, w styczniu. Chcąc jeszcze bardziej zwiększyć stopień trudności postanowił, że będzie rozbijać zimowe obozowiska w cieniu zamkowych murów i spędzać noce w namiocie.

Przygotowania już rozpoczął. W grudniu swoją formę sprawdzi Tatrach. – Mając na uwadze moją niepełnosprawność i przystosowany do zimowych szlaków rower dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego wyraził specjalną zgodę na zdobycie rowerem Morskiego Oka – mówi się Rafał. Prawdopodobnie po Morskim Oku ruszy również do jakiegoś zamku w Pieninach.
Pojawiły się też jednak problemy. – Są związane głównie z brakiem zimowego wyposażenia i odzienia, które nocami pozwoliłoby mi nie zamarznąć na sopel lodu – wyjaśnia.  Niepełnosprawność Rafała Gręźlikowskiego niesie ze sobą pewne utrudnienia, to już nie tylko radzenie sobie z mrozem zimowych nocy spędzanych pod namiotem. Musi na przykład zdecydowanie bardziej dbać o amputowaną kończynę. Dlatego rozpoczął poszukiwania sponsora, patrona wyprawy, który pomoże mu skompletować odpowiedni sprzęt. Apelujemy więc o zgłaszanie się osób lub firm, które mogłyby wesprzeć go w realizacji tego przedsięwzięcia.


Dodaj komentarz

- liczba komentarzy