Ukradł rower, bo musiał pojechać na komisariat

39-letni Mirosław R., mieszkaniec gminy Korsze (woj. warmińsko-mazurskie), ukradł rower i pojechał go sprzedać w skupie złomu. Ten był jednak zamknięty i właśnie pod skupem złomu zatrzymali go policjanci. Tłumaczył im, że „stał pod blokiem rower to sobie go wziął, bo musiał pojechać na komisariat podpisać dozór”. Mężczyzna faktycznie ma dozór policyjny za znęcanie się nad osobą najbliższą.  
Ukradł bo musiał pojechać na komisariat


Oficera dyżurnego policji w Kętrzynie poinformowała o kradzieży kobieta, która widziała jak ktoś, najprawdopodobniej sąsiad, zabiera rower jej babci. Z przekazanych informacji wynikało, że mężczyzna rowerem typu „damka” koloru srebrnego z koszykiem, miał pojechać w stronę miejscowości Korsze.

W związku z przyjętym zgłoszeniem policjanci w Komisariatu Policji w Korszach patrolując rejon miasta zauważyli znanego im już z wcześniejszych interwencji mężczyznę. Mirosław R. właśnie podjeżdżał jednośladem, który odpowiadał opisowi pod jeden z punktów skupu złomu na terenie miejscowości.

Okazało się, że 39-letni Mirosław R. najpierw ukradł rower, a następnie chciał go spieniężyć, jednakże nie doszło do transakcji, gdyż punkt skupu złomu był nieczynny. Mężczyzna szybko zmienił wersję tłumaczenia i powiedział, że „pożyczył” rower, który stał obok jednego z bloków ponieważ ma policyjny dozór za znęcanie się nad osobą najbliższą i nie miał czym się dostać do komisariatu policji.

Skradziony rower przekazano właścicielce, a mężczyzna za kradzież jednośladu został ukarany mandatem w wysokości 200 złotych.

Fot. KPP Kętrzyn


Dodaj komentarz

- liczba komentarzy